wtorek, 3 maja 2016

Co kupilam na promocji -49% w Rossmanie? +pierwsze wrazenie

Czeeeść! :D Mimo, że podczas rossmanowskiej promocji w blogosferze aż wrzało od postów na ten temat, postanowiłam, że również ja pokażę Wam co udało mi się kupić oraz napiszę kilka słów o pierwszym wrażeniu, jakie wywołały na mnie te produkty.
Na początku jednak chciałabym napisać, że cieszę się, że tak wielu osobom spodobała się moja instrukcja na zdjęcie jak z polaroida :) Dziękuję za tak wiele pozytywnych komentarzy :D

Zacznę od bazy. Jest to baza pod makijaż neutralizująca zaczerwienienia - "Anti Redness Primer" z serii "HYPOAllergenic", marki Bell. 
Producent opisuje nam, że "ukrywa ona naczynka, niedoskonałości cery, przebarwienia. Nawilża i optycznie wygładza skórę sprawiając, że wygląda ona zdrowo i naturalnie. Przedłuża trwałość makijażu. Nie zawiera substancji zapachowych, alkoholu, jest beztłuszczowa. Przebadana pod kontrolą lekarza dermatologa. Odpowiednia dla osób o cerze wrażliwej oraz skłonnej do podrażnień."
Szukałam jakiegoś produktu który rzeczywiście sobie poradzi z moimi naczynkami i przebarwieniami. Zacznę od tego, że formuła jest naprawdę bardzo lekka i szybko się wchłania. Skóra jest nawilżona i wygładzona. Co do zakrycia naczynek/przebarwień to powiedziałabym, że z tym radzi sobie gorzej. Myślę, że lepszą robotę robi tu podkład. Niemniej, skóra po tej bazie jest przyjemna, wygładzona i nawilżona. Czy przedłuża trwałość makijażu - tutaj też nie jestem w stanie stwierdzić czy to baza czy jednak to zasługa podkładu.
Kolejnym produktem, który udało mi się kupić to podkład z Rimmela "Match Perfection". Mimo, że jest w najjaśniejszym odcieniu - 100 Ivory, to na skórze lekko ciemnieje i jest odrobinę za ciemny, lecz nie jest to na tyle widoczne, by mi jakoś w dużym stopniu przeszkadzało. Poza tym podkład ma dobre krycie, już pierwsza warstwa dobrze kryje niedoskonałości i zaczerwienienia. Jest też lekki, nie tworzy na twarzy maski. Ja jestem póki co bardzo zadowolona :)
Puder matujący z Manhattanu - "Soft Mat Loose Powder".
Dobrze matuje, ładnie wykańcza makijaż. Do pudru dołączony jest puszek, którym bardzo fajnie się go nakłada. Ja mam go w kolorze 1 Natural. Dla mnie puder idealny. 
"Fixing powder" od Wibo jest pudrem, który poleciła mi pani w Rossmanie, gdy nie było jeszcze pudru z Manhattana w moim kolorze. Dałam za niego grosze, lecz także się sprawdza. Dobrze matuje, jest trwały. Jakość całkowicie nieporównywalna do ceny. Również polecam.
 
Tę maskarę kupiłam pod wpływem impulsu, bo widziałam jak ktoś ją polecał na swoim blogu. Jest to "Big Volume Explosion mascara". Będąc w Rossmanie oczywiście się na nią skusiłam. Tusz jest bardzo fajny, maskara ładnie rozdziela i wydłuża rzęsy. Jedynym dla mnie minusem jest duża szczoteczka, przez co zawsze, niezależne od tego, w jaki sposób je tuszuję, pozostawia mi placki na powiekach.
 
Eyeliner'a tak naprawdę nie potrzebowałam, kupiłam go przy okazji, gdy kupowałam taki sam mojej mamie. Jest to eyeliner "Celebrities", również z Eveline. Cóż to dużo mówić. Najlepszy eyeliner jaki miałam do tej pory. Ma cudowny cieniutki pędzelek, idealny do perfekcyjnej kreski.
 
Cień z Maybelline "Color Tattoo 24h" kupiłam w celu wypełniania, przyciemniania brwi. Kolor u mnie się sprawdził, jest to 40-Permanent Taupe. Jest on lekko zastygający, więc co za tym idzie - trwały. Na powiekach typowo jako cień też bardzo ładnie wygląda, nie roluje się. 
Jak widzicie wszystkie produkty, które kupiłam dobrze się u mnie sprawdziły. 

Macie coś z wymienionych przeze mnie rzeczy? Udało Wam się upolować coś innego, równie fajnego? Dajcie znać! ;)


♥ Bardzo dziękuję za każdy komentarz zostawiony na blogu. Niesamowicie mnie to motywuje :) ♥ Jeżeli chcesz, abym odwiedziła Twojego bloga - zostaw w komentarzu aktywny link, a na pewno to zrobię :) ♥ Nie wymieniam się obserwacjami. Zależy mi na czytelnikach, a nie pustych obserwacjach.